+48 787 845 356 kontakt@anitaklosowska.pl

Zacznę od tego, że kieruję się powiedzeniem: „Śniadanie jedz jak król, obiad jak książę, a kolację jak żebrak”. Obiad to drugi i ostatni największy objętościowo posiłek w ciągu mojego dnia. Najczęściej jest to posiłek mieszany, jednodaniowy. Mieszany oznacza, że łączy źródło białek, tłuszczów i węglowodanów. Zazwyczaj źródło węglowodanów to bardzo mały, znikomy dodatek (mam na myśli ziemniaki lub ryż, kaszę). Zdecydowanie lepiej trawię posiłki białkowo-tłuszczowe z dodatkiem warzyw. Węglowodany dominują w moim II śniadaniu (koktajle owocowe, czekolada gorzka) i kolacji (często pieczywo, sałatka warzywna, ryż z warzywami, zupa).

Szczerze mówiąc, nie jestem osobą, która uwielbia gotować, przygotowywać skomplikowane, czasochłonne posiłki. Wolę wykorzystać czas na pracę lub inne obowiązki. W swojej diecie staram się uwzględniać produkty nieprzetworzone lub mało przetworzone.
Źródłem białka i tłuszczu w moim obiedzie są zazwyczaj:
-mięso (drobiowe, wieprzowe, wołowe dobrej jakości),
-ryba raz w tygodniu (najbardziej lubię morszczuka)
-wątróbka, żołądki, raz w tygodniu
-jaja sadzone.

Jeśli chodzi o obróbkę termiczną to bazuję na duszeniu, pieczeniu, gotowaniu, czasami smażeniu na maśle klarowanym. Mięso, podroby dobrej jakości to, między innymi źródło pełnowartościowego białka, łatwo przyswajalnego żelaza, witamin z grupy B, cynku, którego często brakuje u wegetarian i wegan, gdyż z roślin jest trudniej przyswajalny (niedobór cynku wiąże się z częstymi infekcjami). Mięso z tłuszczem daje uczucie sytości na dłużej co prowadzi do tego, że mam mniejszą, bądź nie mam w ogóle ochoty na słodkości i inne przekąski w drugiej części dnia.
Mój obiad musi uwzględniać dodatek surówki, bądź sałatki warzywnej. W zimie korzystam z kiszonek. Lubię kiszoną kapustę, buraczki, marchewkę z jabłkiem, surówkę z selera. Wszystko co dostępne. Mogę powiedzieć, że dodatkiem są ziemniaki – pomimo, że są na talerzu to często ich nie zjadam. Lubię ryż, szczególnie basmati, jaśminowy – czasami się pojawia na obiad. Kasz unikam, bo nie trawię zbyt dobrze pełnoziarnistych produktów. NIE KAŻDY MUSI JEŚĆ PRODUKTY Z PEŁNEGO ZIARNA. Nie każdy jest tak dobrze przystosowany do trawienia zbóż, mimo powszechnych zaleceń. Odrębnym tematem jest to, że zboża zawierają dużo związków anty-odżywczych, które bardzo utrudniają wchłanianie składników odżywczych. Nie liczę, nie ważę posiłków, bardziej opieram się na poziomie sytości, ale nie uczucia przejedzenia. Staram się jeść wolno i dokładnie przeżuwać kęsy.

Prawda jest taka, że im więcej i częściej sięgamy po przekąski, słodycze to chcemy ich coraz więcej. Organizm nieodżywiony, z niedoborami składników pokarmowych reaguje podobnie. Najpierw trzeba zadbać o odpowiedną podaż składników odżywczych dopiero później ewentualnie sięgnąć po słodkości. Naleśniki, pierogi z owocami, makaron, potrawy, które czasami zjem tylko napędzają mój apetyt tak naprawdę… Obiad, który składa się z odpowiedniej ilości białka i tłuszczu dobrej jakości daje uczucie sytości, przestajemy myśleć o jedzeniu. W diecie i odchudzaniu właśnie chodzi o to, aby przestać myśleć o jedzeniu i jednocześnie nie czuć głodu – bardzo ważna zasada w insulinooporności.

Mnie mój sposób odżywiania odpowiada – dobrze się czuję, nie mam spadków energetycznych. Spędzam dużo godzin siedząc, z uwagi na moją pracę, więc nie potrzebuje jeść co 2- 3 godziny. Jem tyle, ile mi organizm podpowiada. Sposób odżywiania przekłada się na to jaki mam poziom energii, zdolność zapamiętywania, motywację, głębokość snu, stan emocjonalny, wydolność fizyczną. Moja dieta jest prosta, bez „udziwnień”, skomplikowanych potraw. Bazuję na prostocie, polecam.

Anita